sobota, 10 października 2009

Jesień

Oj, dawno tutaj nie zaglądałem... lato minęło na dobre. Fotki z wakacji jeszcze nawet nie do końca po przeglądane więc kilka jesiennych zamieszczam :) Pierwsze poranne skrobanie samochodu za mną, spory przymrozek szyby oszroniałe i nie tylko szyby...

kasztanki, przyjemny obiekt do fotografowania.
Listek... jakiś taki ....nostalgiczny, chyba się starzeję


...w duecie




kilka listków na wodzie




poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Czyżby koniec lata?

Wrzesień kojarzy się już tylko z jesienią, chłodne ranki i wieczory, malownicze mgiełki, świat nabiera kolorów.
Dziś kilka letnich fotek w mojej ulubionej formie kwadratu.





















poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Ach co to był za tydzień :)

I etap kursu paralotniowego w Szkole Bezpiecznego Latania w Szczyrku
Sielanka.... tylko na pierwszy rzut oka :)Tutaj jeszcze były żarty i śmiechy....
....mniej wesoło....


...i pierwsza adrenalina...


jak widać "oszołomuff" nie brakuje no oczywiście oprócz tych dwóch pierwszych z prawej
oni to dopiero.....zajmują się tym zawodowo :)

Kurs kursem ale kursantki...





Podziękowania dla Bogusia Olszewskiego bez którego nie miałbym części fotek.
Pozdrowionka dla wszystkich ludzi z tego turnusu :)
Dawno nie spędziłem tak przyjemnie czasu.
ULA- szybkiego powrotu do zdrowia!!!!





środa, 5 sierpnia 2009

Człowiek piękny jak pięć złotych

Jak się rano ma pięć złotych to nie tylko człowiek jest piękny ale i dzień, no... może ...nie cały:)
Kilka fotek z czasów niezbyt odległych, choć mogłyby przypominać kadry z "Misia"
To była ekipa.... do pracy, kiedy trzeba było to pracowali, tzn kiedy oni uważali że muszą :)Praca nie należy do tych lekkich...
"Relaks" był jej nie od łącznym elementem ...


...a i śniadanko na łonie natury było jednym z niewielu plusów tej pracy, szczególnie przy -20 C


...ale kiedy wiosna ruszyła na dobre i zaczęto ogrzewać rowy to relaks był przedkładany nade wszystko



"...to se ne vrati..."



piątek, 24 lipca 2009

Burza

Ostatnie kilka wieczorów, niezły szał świateł i "muzy". Niech ktoś powie że burza nie jest efektowna.
Można się jej bać albo podziwiać.Tło niezbyt ciekawe ale myślę że "piorunki" efektowne :)
Czekałem do końca z nadzieją na dobrą fotkę, byłem przekonany że piorun wreszcie trafi....nie lubię tej baby.


Niestety, tłukły w pionie i poziomie lecz żaden nie trafił do sąsiadów, sprawdza się powiedzenie że "złego to nawet diabli nie biorą."
Jestem wytrwały i mam nadzieje na tę fotkę, jedyną w swoim rodzaju :)

niedziela, 19 lipca 2009

Kiedy pada deszcz....

Kiedy pada deszcz dzieci się nudzą - ze starszymi jest podobnie :)
Kropelki niestety nie z deszczu a z okupacji łazienki. Temat oklepany i chyba starszy niż cała fotografia ale efekty nieprzewidywalne. Dla prawdziwych "fotografów" temat be... zbyt prosty i mało ambitny, ja jednak lubię poeksperymentować i szukać swojego miejsca w fotografii.
Zżera mnie ciekawość czy ktoś ogląda te fotki..... może choć jedna literka do komentarza, tak nieśmiało zaproponuję









czwartek, 16 lipca 2009

Porównanie

Otrzymałem ostatnio kilka listów, modne stało się w necie porównywanie jak to było przed rokiem 89 i po 89-tym.

Fotka zrobiona po 89-tym czyli taka norma, kiedyś byłby rarytas.

Poniżej wklejam tekst przy czytaniu którego ubawiliśmy się bardzo.

" No tak.... Miałem już dzisiaj nic nie pisać ale się wkurwiłem jak nigdy! Muszę odreagować. Sorry za błędy i ogólny chaos, ale mam to w dupie. Niech to chuj strzeli, jebany dr Oetker! No co mnie kurwa podkusiło, żeby kupić budyń z tej zajebanej firmy? Siedziałem sobie w domu, czytałem to i tamto, aż mnie nagle złapała ochota na budyń. A z pięć lat już tego gówna nie jadłem. No i się wziąłem ubrałem, pobiegłem do sklepu. Poproszę budyń. Proszę. Dziękuję. Szybki powrót do domu. Na opakowaniu napisane, że gotować mleko, potem wsypać, bla, bla, bla. Zrobiłem jak kazali. I co? I wyszło mi kakao! Rzadkie jak sraczka. Tego się nie da jeść. Jak te pieprzone chamy mogą nazywać to coś budyniem i jeszcze chwalić się nową recepturą? Mam tego dość. Dość jebanej demokracji, kapitalizmu i całego tego ścierwa, które weszło do nas po '89. Chce takich budyniów jak za komuny! W brzydkich opakowaniach, ale gęstych z takimi wkurwiającymi grudkami! I kisieli też chcę! Niedawno na własne oczy widziałem jak moja znajoma PIŁA kisiel! Jak kurwa można pić kisiel? Czy nasze dzieci już nie będą pamiętały, że to należy wyjadać łyżeczką, do której wszystko się lepi i na koniec trzeba oblizać? Kto mi zabrał szklane litrowe utelki z koka kolą? Komu one przeszkadzały? I mleko w butelkach i śmietana, które kwaśniały bo były prawdziwe! A teraz po tygodniu stania na kaloryferze dalej jest "świeże" co to kurwa za mleko? A dzieci myślą, że to mleczarnia mleko daje a krowa jest fioletowa. A te butelki takie fajne kapsle miały, skoble do strzelania w dupę się z nich robiło!... A gumki się z szelek wyciągało. Gdzie teraz takie szelki? Dlaczego teraz nawet wafelki prince polo są w tych cudnych opakowaniach zachowujących świeżość przez pińcet lat? Ja chce wafelków w sreberkach! I nie tylko prince polo ale i Mulatków! Jaki dziad skurwił się zachodnią technologią, dzięki której teraz wszystkie cukierki rozpływają się w ustach, a nie tak jak kiedyś, trzeba je gryźć było, tak normalnie jak ludzie!? No pytam sie, no! Pierdolę mieć do wyboru setki rodzajów lodów i nie móc zdecydować się, na jaki mam ochotę! Kiedyś były tylko bambino w czekoladzie i wszyscy byli szczęśliwi, a jak rzucili casatte to ustawiała się kolejka na pół kilometra. Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka? Nie, kurwa, nie tak jak w waszych pierdolonych sklepach, napompowane powietrzem kruche gówna. Prawdziwe bułki są twardawe, wyraziste w smaku, a najlepiej z prawdziwym masłem, które wyjęte z lodówki jest niemożliwe do rozsmarowania! O margarynie za komuny można było tylko pomarzyć, a jak była, to taka chujowa, chyba Palma się nazywała. Wielkie pierdolone koncerny wyjebały na amen z rynku moją ukochaną oranżadę, którą za młodu gasiłem pragnienie, a mordę przez pińć godzin miałem czerwoną. I jej młodszą siostrę - oranżadkę w proszku, której nikt nigdy nie rozpuszczał w wodzie, Bo służyła do wyjadania oblizanym palcem. Nawet ukochane parówki mi zajebali, dziś już nie robi się takichdobrych jak kiedyś... W telewizji dwa kanały, na każdym nic do oglądania. Teraz mamy sto kanałów i też nic nie ma. Możemy wpierdalać pomarańcze, banany i mandarynki, a kiedyś jak przyszedłeś z czymś takim do szkoły, to cie szefem nazywali. Fast foodów też nie bylo i każdy żywił się w drewnianych budach i żarlismy z aluminiowych talerzy i jakoś nikt sraczki nie dostał, a śmieci wokoło nie było bo nie było zasranych jednorazówek. A jak chcieliśmy ameryki to żywiliśmy się zapiekankami z serem i pieczarkami i hod-dogami nabijanymi na metalowe pale. Buła, parówa, musztarda! Nic więcej do szczęścia nie potrzebowaliśmy. Spierdalaj zasrana ameryko. A taką kurwa miałem ochotę na budyń!"